Zdrowa! :)

 

Tej ulgi gdy słyszysz  - badania są ok.  nie da się porównać z niczym :)

Minęły 4 lata od diagnozy, 7 listopada miną 4 lata od operacji a ja jestem całkowicie zdrowa :) Szereg badań, które ostatnio przebyłam to potwierdziły :D Mam tysiące marzeń i planów, dziesiątki tysięcy miejsc do odwiedzenia, setki projektów do zrobienia, miliardy nowych pomysłów. Przede mną wiele ciekawych rozmów, mnóstwo czasu z bliskimi, słońce i deszcz, uśmiechy i radości, biliony codziennych zdarzeń. Na pewno nie raz jeszcze będzie strach, chwile zwątpienia ale MAM ŻYCIE i to jest najważniejsze, bo dopóki żyję MOGĘ WSZYSTKO! :)

18301016_10207441386307457_110630579774688812_n

Opublikowano Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, OnkoRejs Granicami Polski, rak | 1 komentarz

Bądź z nami! :)

Pomóż nam zorganizować dla osób onkologicznych pełnomorski rejs na Zawiszy Czarnym oraz marsz dookoła Polski. Zróbmy to dla wszystkich, którzy nie zdążyli, którzy opłakują bliskich, boją się i walczą z chorobą. Ten rejs/ marsz to symbol. Chcemy dać siłę do walki. Chcemy dać nadzieję.
Pomóż nam zrealizować marzenia osób chorych na raka. Wpłacając choć złotówkę sprawiasz, że osoby, których ciężko dotknął los będą mogły uwierzyć, że życie jest także dla nich! OnkoRejs powstał po to, aby pokazać, że rak to nie wyrok i każdy z nas powinien marzyć i spełniać te marzenia. Nie ważne jak wyglądasz, gdzie mieszkasz, co robisz, choroba może dopaść również Ciebie. Dlatego prosimy… Badaj się! Rak w większości przypadków jest wyleczalny!
Ciesz się każdą minutą swojego życia i nie marnuj cennego czasu na negatywne myśli. Kochaj Życie i uśmiechaj się do ludzi! :)

A może chcesz do nas dołączyć i iść z nami w OnkoRejsie Granicami Polski? Wydarzenie:
https://www.facebook.com/events/667062360112212/

Informacja nt. OnkoRejsu 2017 do Karlskrony
https://www.facebook.com/OnkoRejs/photos/a.711246495641257.1073741830.709177262514847/1015597695206134/?type=3&theater

Dane do przelewu darowizny:
Fundacja Onkorejs – Wybieram Życie
Nr Konta: 27 1750 0012 0000 0000 3227 5494
Grupa, którą założyły i prowadzą Załogantki, by uzbierać na rejs

https://www.facebook.com/groups/onkorejs2017licytacje/

#onkorejs #onkorejsgranicamipolski
Prosimy o udostępnienie

16143239_1107865042646065_4065847849493032146_n
Opublikowano Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, OnkoRejs Granicami Polski, rak, rejs | Skomentuj

Prawie 3 lata po ostatnej chemii…

Prawie 3 lata temu zakończyłam leczenie. Dziś miałam kolejną kontrolę. Jestem zdrowa! :D Mam nadzieję, że tak już będzie zawsze. Wiadomo wiele badań jeszcze przede mną… My po przejściach onkologicznych jesteśmy od nich uzależnieni. Chcemy mieć 100% pewność, że wszystko jest dobrze i nigdy jej nie mamy. Nawet gdy lekarz zapewnia, ze jest okej. Wśród wszechogarniającej radości pojawia się myśl: czy aby na pewno??? Czy ból kręgosłupa oznacza po prostu sks? Czy ból głowy to wina ciśnienia, zmęczenia, stresu? Czy aby na pewno, to nie ta wredna choroba? I znowu się badamy. A zbliżająca się wizyta u lekarza powoduje, ze czas się zatrzymuje. Nic nie jest ważniejsze. Niby funkcjonujesz. Pracujesz, rozmawiasz z ludźmi, żyjesz ale zawsze ponad 70% myśli pochłaniają zbliżające się badania. Potem siedzisz pod gabinetem i całą siłą woli próbujesz nie uciec, próbujesz oddychać, modlisz się, błagasz Boga i zaklinasz rzeczywistość: proszę nie chcę być znowu chora, mam tyle planów, tyle zamierzeń. Nie mogę. Wchodzisz do gabinetu i nie wiesz co się dzieje. Powtarzasz w głowie w kółko: proszę, proszę, proszę. Słyszysz jest dobrze. Łzy pojawiają się w oczach… Wychodzisz z gabinetu i nie wiesz gdzie jesteś. Szczęście, ulga, koszmarne zmęczenie i myślisz uffff jestem zdrowa! Przynajmniej do kolejnego badania…

życie-mał

Opublikowano Bez kategorii, Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, rak | Skomentuj

Rehabilitacja onkologiczna dla wszystkich

Dzisiejsze spotkanie w ZUSie mieliśmy z dyrekcją Departamentu Prewencji i Rehabilitacji, dyrektorem Departamentu Orzecznictwa, lekarką odpowiadającą za stworzenie programu rehabilitacji oraz przedstawicielem rzecznika prasowego. Najważniejszą konkluzją z tego spotkania było to, że NIE MA najmniejszych PRZECIWWSKAZAŃ by z uzdrowiskowej, rehabilitacji leczniczej, w ramach prewencji rentowej, korzystały osoby od razu po leczeniu (nie ma czegoś takiego jak 5 letni okres oczekiwania po zakończeniu leczenia!). Obecnie osoby onkologiczne mogą korzystać z sanatoriów w ramach schorzeń narządów ruchu, układu krążenia, układu oddechowego, schorzeń psychosomatycznych, schorzeń narządu głosu. Osobny profil leczenia rehabilitacyjnego obejmuje też kobiety po leczeniu raka piersi. Oznacza to, że osoby po leczeniu onkologicznym, każdego typu nowotworu, mogą jechać do sanatorium! Jednak powodem składania wniosku nie może być tylko choroba onkologiczna ale np. problemy z narządami ruchu po leczeniu. Rozmawialiśmy z przedstawicielami ZUSu, że osoby onkologiczne są jednak wyjątkowymi pacjentami, którzy nie zawsze np. na zajęciach psychologicznych, mogą szczerze rozmawiać o swojej chorobie, że łatwiej byłoby im otworzyć się gdyby byli w grupie osób, które przeżyły podobne doświadczenia. Dlatego też najefektywniejszym rozwiązaniem byłoby stworzenie specjalnych turnusów tylko dla osób onkologicznych, bez dzielenia na typy raka. Przychylono się do naszej propozycji i obiecano nam, że rozpoczną się teraz w ZUSie prace nad stworzeniem standardów rehabilitacji wszystkich osób onkologicznych. Konkursy dla ośrodków rehabilitacyjnych chcących podjąć się organizacji turnusów dla onkologicznych powinny zostać ogłoszone na wiosnę 2017 roku. Bardzo ważne jest jednak abyście pamiętali, że rehabilitacja zusowska odbywa się jedynie w ramach prewencji rentowej. Oznacza to, że skierowana jest do osób ubezpieczonych ZAGROŻONYCH całkowitą lub częściową niezdolnością do pracy, uprawnionych do zasiłku chorobowego lub świadczenia rehabilitacyjnego, pobierających rentę okresową z tytułu niezdolności do pracy ROKUJĄCYCH jednocześnie ODZYSKANIE ZDOLNOŚCI DO PRACY po przeprowadzeniu rehabilitacji. Czyli tylko wtedy gdy celem jest odzyskanie sprawności byśmy mogli pracować.

Podczas rozmowy wyszła nam jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Wiemy, że niektórzy lekarze pierwszego kontaktu, jak również niektórzy lekarze onkolodzy nie chcą wypisywać wniosków kierujących na rehabilitację do ZUSu. Musimy ich zacząć edukować! Pamiętajcie nie ma żadnych przeciwwskazań do dobrze dobranej rehabilitacji sanatoryjnej jeżeli nie macie aktywnej choroby. Dlatego nie dajcie się zbyć! Jeżeli następstwo leczenia spowodowało uciążliwe skutki, które przeszkadzają Wam w powrocie do pracy lub w pracowaniu (puchnięcie, ból, depresja) lekarz POWINIEN wystawić skierowanie. Jeżeli odmawia niech poda Wam (najlepiej na piśmie) uzasadnienie decyzji i poproście go o podstawę prawną takiego postępowania. Jeżeli natomiast lekarz orzecznik odmawia Wam skierowania do sanatorium, bo jesteście osobami onkologicznymi i wg niego minęło za mało czasu byście mogli skorzystać z sanatorium piszcie skargę do Departamentu Orzecznictwa w ZUSie. Obiecali, ze każdą wnikliwie sprawdzą.

Z naszej strony w spotkaniu wzięli udział: Agata Ślazyk – prezes Stowarzyszenia Niebieski Motyl, przedstawiciele Stowarzyszenia: Basia Górska i Ewelina Szymańska, Ela Kozik – prezes Ruchu Społecznego Polskie Amazonki, Magda Lesiewicz – prezes Fundacji Onkorejs – Wybieram Życie oraz Jola Mrotek – ambasadorka Fundacji.

Mamy nadzieję, że udało nam się zawalczyć dla Was i dla nas wszystkich o możliwość godniejszego i lepszego życia :) Teraz zamierzamy pomyśleć o rozmowach z NFZ nt. rehabilitacji leczniczej poza prewencją rentową.

Staramy się też sprawić by Ministerstwo Zdrowia przywróciło ceny najbardziej popularnych leków na raka sprzed zmian list refundacyjnych. Wysłaliśmy pismo do ministra Konstantego Radziwiłła, założyliśmy petycją i bardzo prosimy podpisujcie ją. To tylko kilka minut, które mogą uratować komuś życie.

http://www.petycje.pl/petycja/11961/nie_dla_drozszych_lekow_leczscych_raka!.html

ZUS

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Cena sławy… ;D

Przed 11 rano w środę zadzwonił do mnie telefon. Pani przedstawiła się i powiedziała, że dzwoni z wiadomości. W pierwszej chwili myślałam, że się przesłyszałam ale jak zaczęła mówić, że OnkoRejs to taki fantastyczny projekt uznałam, że mówi z sensem ;) Odezwała się do mnie, bo chciała zrobić materiał o nas do serwisu informacyjnego. Będąc nadal w szoku powiedziałam, że spokojnie, że nie problemu na pewno umówię jakieś osoby w Warszawie. Zapytałam się kiedy miałoby nastąpić nagranie. Dostałam odpowiedź jak najwcześniej. Pomyślałam pewnie któregoś dnia rano ale to nie były prawidłowe domysły… ;) Pani powiedziała, że DZIŚ potrzebuje jak najwcześniej nagrać, bo materiał ma zostać wyemitowany o godzinie 19.30 tego samego dnia. Odpowiedziałam inteligentnie aha i zaczęłam się zastanawiać skąd mam nagle, dosłownie w ciągu kilkunastu minut znaleźć jej ludzi… Pani zaproponowała, że mogą być też inne miasta niż Warszawa i wyśle do mnie dziennikarza z regionalnej TVP w Gdańsku. Podziękowałam i rozłączyłam się, by znaleźć osoby chcące wystąpić w TV… Dzwonię do Eli. Cisza, nie odbiera. Pomyślałam może w Krakowie uda się nagrać. Dzwonię do Asi. Telefon wyłączony. Dzwonię do Agaty. Nie odbiera. Dzwonię do Włodka. Telefon wyłączony. Dzwonię do Asi z Radzymina spod Warszawy. Dziewczyna mówi, że ma dziś plany ale jak jest tak alarmowa sytuacja to postara się je przełożyć. Dzwonię do Roberta z Krakowa. Wyraża gotowość (potem okazuje się, że w Krakowie nie uda się nagrywać). Oddzwania Ela wystąpi uffff. Dzwonię do Asi z Radzymina. Okazuje się, że chciała przełożyć tomograf! Powiedziałam, że absolutnie się na to nie zgadzam, że są priorytety i że z Warszawy będzie Ela i już! Mamy więc podstawowy skład Ela i ja. Myślę sobie fajnie gdyby była Jola Mrotek, twarz profilaktycznej strony naszego rejsu. Dzwonię do niej i do pani z TV. Obie wyrażają chęć. Drugie uffff. Wszystko ogarnięte :D Po kilku godzinach spotykam się z panem z gdańskiej TV. Robimy nagranie i nie pozostaje nic innego jak czekać, aż wybije magiczna 19.30. Zaczynają się wiadomości. Dawno nie widziałam… 5, 10, 15 minut nas nie ma. Nerwówka coraz większa. Nagle jest! Jesteśmy! :D Ela wyszła cudnie, Jola fantastycznie i nagle ja. Patrzę na siebie, kompletnie nie słyszę co mówię i jedyną rzeczą, o której myślę jest: o cholircia znowu marszczę się jak młody bokser… Masakra co za mimika. Czy ja zawsze muszę mieć taki wyraz twarzy? Ale się postarzałam. Kończy się nasz materiał. Dzwoni pierwsza przyjaciółka. Rozmawiamy.

Ola: Hej ale super wyszło. Byłyście rewelacyjne.

Ja: lekko przygnębionym głosem. Co Ty wyszłam staro.

Ola szybka odpowiedź: Ty jesteś stara! :D

Ja: Aha…

Kończę z nią rozmawiać, bo dzwoni drugi telefon. Dzwoni Asia, przyjaciółka nr dwa.

Asia: Magda ale fantastycznie wyszłyście! :)

Ja: Taaa wyszłam staro…

Asia: No ale cóż mam Ci powiedzieć, przecież Ty jesteś już stara.

Ja: Hmmm Asia Ola powiedziała mi to samo.

Asia: No widzisz, bo to prawda Ty próżniaczku hahahaha

Odkładam słuchawkę i myślę sobie: o nie! Tak to na pewno nie będzie! Żartowały czy nie trzeba coś z tym zrobić! Wiem! Ostatnio słyszałam o mezoterapii. Zrobię to! Rano gdy budzę się nadal mam poczucie, że muszę coś zrobić. Przypominam sobie o Lenie. Dziewczynie, która płynie w majowym OnkoRejsie i ma fantastyczny salon urody Lea w Gdańsku. Piszę do niej. Mówi wpadaj wieczorem zrobimy mezoterapię igłową. Myślę sobie będzie bolało ale czego nie robi się dla urody… ;) Gdy już jestem w gabinecie przemiła i mega profesjonalna pani kosmetyczka opowiada mi spokojnie na czym będzie polegał zabieg. Pokazuje roller z mikroigłami i opowiada, że miejsce przy miejscu będzie nakłuwała skórę i wmasowywała ampułkę, później zrobi masaż twarzy a na końcu nałoży algi. Zaczynamy. Czuję nakłucia. Nie jest to jakieś strasznie bolesne ale trochę jednak czuć. Po chwili skóra się przyzwyczaja. Po przejechaniu całej twarzy kończymy. Potem cudowny masaż i czuję jak całodniowy stres i zmęczenie gdzieś odpływają. Jest mi tak błogo… :) Na koniec maseczka z alg i 20 minut spokojnego leżenia. Nikt nie przeszkadza, nikt nic ode mnie nie chce. Czas tylko dla mnie. Cudownie :)

Nie wiem czy wyglądam młodziej ;) wiem jednak na pewno, że czuję się fantastycznie! Warto czasami zrobić coś dla siebie. I pamiętajcie – nie potrzebujecie do tego TV!!! ;)


http://wiadomosci.tvp.pl/24360191/onkorejs

Bez tytułu

Opublikowano Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, OnkoRejs Granicami Polski, rak | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 5 komentarzy

I Ogólnopolski Marsz – OnkoRejs Granicami Polski :)

Mamy kolejny pomysł :D Poszukujemy 34 regionalnych koordynatorów wielkiego, I Ogólnopolskiego Marszu OnkoRejs Granicami Polski :) Chcemy zwrócić uwagę wszystkich ludzi na wagę profilaktyki i zaakcentować, że badania i wczesne wykrycie raka daje szansę na 100% wyleczenie. W II połowie sierpnia, planujemy aby 34 grupy, w ciągu 7 dni, przeszły około 100 km odcinki  i w ten sposób zamierzamy okrążyć całą Polskę :D Zapraszamy wszystkich zainteresowanych, tych zdrowych, tych w trakcie leczenia i tych, którzy zakończyli już leczenie. Czekamy na Was! :) Stwórzcie razem z nami ten projekt :D Piszcie do mnie tu na blogu albo na facebooku :)

Na ten rewelacyjny pomysł wpadła uczestniczka pierwszego OnkoRejsu, biegaczka, blogerka (
https://www.facebook.com/kuchniabiegaczablog/?fref=ts
) i mistrzyni w przygotowywaniu wspaniałych, przepysznych i przepięknych arcydzieł w kuchni – Ania Małek.

Potrzebujemy koordynatorów z tras:

1. Świnoujście, Międzyzdroje, Kołobrzeg – 108 km

2. Kołobrzeg, Mielno, Darłowo, Ustka – 110 km

3. Ustka, Łeba, Jastrzębia Góra – 108 km

4. Jastrzębia Góra, Hel, Władysławowo, Puck, Rewa – 106 km

zm

5. Rewa, Gdynia, Sopot, Gdańsk, Kąty Rybackie, Krynica Morska – 102 km

6. Krynica Morska, Braniewo – 91 km

7. Braniewo, Sępopol – 95 km

8. Sępopol, Gołdap – 97 km

9. Gołdap, Stankuny, Dusznica – 104 km

10. Dusznica, Kuźnica, Sokółka – 103 km

11. Sokółka, Bobrowniki, Białowieża – 100 km

12. Białowieża, Czeremcha, Niemirów, Janów Podlaski – 104 km

13. Janów Podlaski, Terespol, Kodeń, Włodawa – 96 km

14. Włodawa, Dorohusk, Zosin – 100 km

15. Zosin, Ameryka, Hrebenne – 102 km

16. Hrebenne, Wielkie Oczy, Medyka, Przemyśl – 108 km

17. Przemyśl, Arłamów, Ustrzyki Dolne, Ustrzyki Górne – 102 km

18. Ustrzyki Górne, Barwinek – 107 km

19. Barwinek, Muszyna – 87 km

20. Muszyna, Szczawnica, Niedzica, Jurgów – 90 km

21. Jurgów, Zakopane, Chochołów, Chyżne, Lipnica Wlk, Zawoja – 93 km

22. Zawoja, Korbielów, Soblówka, Rycerka Górna, Zwardoń – 90 km

23. Zwardoń,, Wisła, Cieszyn, Jastrzębie Zdrój, Chałupki – 97 km

24. Chałupki, Kietrz, Wódka, Głubczyce, Racławice Śl, Prudnik – 97 km

25. Prudnik, Głuchołazy, Złoty Stok, Lądek Zdrój, Bielice – 96 km

26. Bielice, Śnieżnik, Boboszów, Bystrzyca Kłodzka, Polanica Zdrój, Kudowa Zdrój – 109 km

27. Kudowa Zdrój, Nowa Ruda, Głuszyca, Chełmsko Śląskie, Okrzeszyn – 98 km

28. Okrzeszyn, Lubawka, Karpacz, Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój – 109 km

29. Świeradów Zdrój, Leśna, Zawidów, Bogatynia, Zgorzelec – 90 km

30. Zgorzelec, Sobolice, Przewóz, Brody, Gubin – 113 km

31. Gubin, Frankfurt nad Odrą, Kostrzyn nad Odrą – 103 km

32. Kostrzyn nad Odrą, Cedynia, Gryfino – 106 km

33. Gryfino, Nowe Warpno, Police – 100 km

34. Police, Szczecin, Goleniów, Wolin, Świnoujście – 115 km

Koordynatorem ogólnopolskim jest Asia Pieprzyk :)

Opublikowano Bez kategorii, Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, OnkoRejs Granicami Polski, rak, rejs | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Konkurs Blog Roku 2015

Zakończyło się głosowanie :) Mam nadzieję, że przeszliśmy do kolejnego etapu! :D

Teraz będzie oskarowo ;) Moi Kochani chcę Wam bardzo mocno podziękować <3 <3 <3 Wiedza, że ma się tyle osób dookoła siebie, którzy wierzą w Ciebie i na których możesz liczyć jest niezwykle budująca :) Tak bardzo się z tego cieszę. Nie jesteśmy na pierwszym miejscu, a chyba nawet na 5 ale nie miejsce jest ważne, ważne, ze mam Was <3 Sukces wariatkowa i OnkoRejsu to nie tylko moja zasługa, był i jest on budowany przez wiele osób, którym do końca życia będę wdzięczna i którym bardzo dziękuję <3 Gdyby nie oni nie powstałoby coś tak niesamowitego. Dziękuję za każde przeczytane przez Was słowo na blogu i stronie OnkoRejsu, dziękuję za każde cudowne słowo, które piszecie na stronach czy mi w wiadomościach prywatnych. W tym tygodniu wzruszałam się wielokrotnie :) Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo Wam za te słowa i pomoc dziękuję <3 Ale mimo tych wszystkich miłych słów napiszę Wam szczerze, że cieszę się, że etap głosowania smsowego już za nami, strasznie nie lubię takiego agitowania… ;) Dziękuję, że to przeżyliście. Mam nadzieję, że udział w tym konkursie pomoże rozpromować jeszcze bardziej ideę, że z rakiem i po raku można czerpać z życia niesamowicie dużo, że można a nawet powinno się cieszyć każdą minutą danego nam życia. Chcę też pokazać, że nie ważne czy jesteś młody czy stary, piękny czy brzydki, gruby czy chudy, z Gdańska czy z Krakowa, Ciebie też może dotknąć ta choroba. Nigdy się jej nie spodziewamy i zawsze myślimy, że nas ona na pewno ominie. Dlatego badajmy się, bo życie jest najważniejszą wartością i nie marnujmy go na złość, smutek, frustrację, tylko czerpmy radość z przyjaźni, miłości i wszystkich kolorów świata. Czego Wam i sobie życzę :)

Raz jeszcze dziękuję <3 I gratuluję też wszystkim blogerom wyniku :)

 szczęście

Opublikowano Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, rak, rejs | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Róbmy swoje :)

Czy hejt musi być wliczony w każdą działalność? Czy można mu jakoś zapobiec?

Przez całe życie bałam się bardzo, że ktoś mnie będzie nie lubił, że komuś nie będzie podobało się to co robię. Próbowałam być idealna. Świetna w domu, rewelacyjna w pracy. Chodzący perfekcjonizm patrzący wokoło czy wszyscy są zadowoleni. Nie wyszło. Mimo ,że próbowałam spełniać oczekiwania wszystkich w domu się posypało, w pracy okazało się, że i beze mnie radzą sobie dobrze. Odpuściłam. Zrozumiałam, że czegokolwiek w życiu by się nie robiło nie zadowoli się wszystkich. Zawsze znajdą się osoby, które powiedzą robisz źle. Zaakceptowałam to i uznałam, że to nie mój problem, że komuś nie podoba się to co robię. Pomyślałam, że powinnam brać pod uwagę zdanie i opinię osób, które są mi bliskie, których kocham i cenię. Nie muszę przejmować się obcymi. Nie potrzebuję już oceniać się w oczach innych. Jest tyle osób, które hejtują, bo nie radzą sobie z samymi sobą, bo zamiast wziąć się w garść i zacząć działać wolą wylewać swoją frustracje na innych. Wolą pogrążać innych w swych negatywnych myślach i rozsiewać złą karmę. Po co się tym przejmować?  Nie lepiej przeznaczyć ten czas na zrobienie czegoś dobrego? Na pomoc innym? Nie zadręczajmy się tym! Cieszmy się, uśmiechajmy do siebie, pomagajmy sobie, patrzmy na świat przez różowe okulary i nie traćmy czasu, który nam został na żółć i gorycz innych. Pamiętajmy osoby, które hejtują są słabe i robią to przeważnie dlatego, że im coś nie wychodzi. Jeżeli się im poddamy nie zrobimy nic. Mamy do wyboru albo się nie przejmować i robić rzeczy wielkie albo leżeć na kanapie oglądać kolejne seriale i myśleć nikt nie powie na nasz temat złego słowa… Nie dajmy się pokonać i wciągnąć w krąg miałkości. Róbmy swoje jak śpiewał Młynarski! :)

IMG_3503

Opublikowano Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, rak, rejs | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Jak żyć… ;) Czyli parę słów o odnajdywaniu jasnej strony życia i filozofii słowa TRUDNO… :)

Wszędzie czytam, że stres powoduje choroby. Mój ginekolog zawsze kończy wizytę słowami: Dużo relaksu, pozytywnych myśli i niech Pani unika stresu. Ale jak w dzisiejszym świecie wyeliminować stres? Gonimy, pędzimy, ciągle coś, kalendarz codziennie przypomina o dziesiątkach spraw do zrealizowania, setki telefonów, smsów, maili, wiadomości na fb. Jak nie dać się zwariować? Tym bardziej, że przed chorobą kompletnie nie potrafiłam odpuścić, wszystko musiało być poukładane, każda minuta zapełniona. Teraz jest podobnie. Działalność społeczna, charytatywna, praca, rodzina, przyjaciele… Ciężko to wszystko pogodzić. Ale jakoś mi się chyba udaje ;) Najważniejsze, że nauczyłam się sobie odpuszczać. Nie uda się dziś? Trudno! Uda się jutro ;) Najważniejsze, by uśmiech był na twarzy i to co się robi sprawiało satysfakcję :) Jednak, żeby takie nastawienie było możliwe musiałam wprowadzić do swojego życia kilka elementów, które potrafią przegonić stres.

1)      Osobista psychoanaliza

Tłumaczenie sobie co i jak powinnam myśleć jest dla mnie chyba najważniejsze. Nauczyłam się ze sobą rozmawiać. Odnajdywać swoje myśli, definiować co jest z nimi nie tak i przesterowywać je w taki sposób bym cieszyła się tym co jest tu i teraz. Przykładowa rozmowa w mojej głowie ;)

  • A co się stanie gdy będzie nawrót?
  • Jak się pojawi to się będziesz zastanawiać.
  • No tak ale on może się pojawić przecież w każdej chwili.
  • Tak jak u każdej osoby. Każdy może dowiedzieć się o chorobie w każdej chwili. Mało tego możesz mieć wypadek samochodowy, samolot może spaść jak lecisz na wakacje, możesz trafić na wariata, który zrobi Ci krzywdę, może spaść na Ciebie obraz w domu albo możesz się poślizgnąć na kafelkach wychodząc z wanny… To wszystko może się stać tak samo jak możesz znowu zachorować. Czy jest sens zastanawiać się teraz nad tym? Czy jest sens katować się i tracić czas, który masz tu i teraz i który możesz wykorzystać, by robić coś co sprawia, że jesteś szczęśliwa, że się realizujesz, że pomagasz innym?
  • No nie. Masz rację szkoda czasu. Lepiej spojrzeć w okno. Tak pięknie dziś słońce świeci.

2)      Zachwycanie się drobiazgami

Staram się zauważać wokół siebie piękno świata. Tego naprawdę można się nauczyć. Na początku jest ciężko. Biegając ze spotkania na spotkanie, myślę przeważnie co na nim będzie, co powinnam powiedzieć, co ustalić. Ważne jest by choć na chwilę odciągnąć swoje myśli od tych jakże ważnych spraw i pomyśleć o najważniejszych:

  • Ale to mijane dziecko ładnie się uśmiech
  • Ale ta para 70-latków jest w siebie wpatrzona
  • Jaką satysfakcję sprawia temu Panu spacer, mimo, ze pokonuje dystans o kulach
  • Ale ten pies jest uroczy i jak się cieszy czekając na swoją Panią
  • Cóż za cudowne kwiaty na parapecie
  • O ja, wyszła tęcza
  • Jakże pięknie wyglądają te kamienice w słońcu
  • Wspaniale byłoby się wzbić się w powietrze jak ten ptak.

Zawsze można znaleźć coś co sprawi, że się uśmiechniemy i pomyślimy jak dobrze jest żyć, mam czas by to zauważyć :)

3)      Czas dla bliskich i przyjaciół.

Zawsze mam zarezerwowany czas dla bliskich i dla przyjaciół. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Rodzina i prawdziwi przyjaciele na pewno należą do kategorii najważniejsze i gdy mnie potrzebują nic innego się nie liczy. Staram się jednak znajdować dla nich czas codziennie. Przegadane godziny, wspólny śmiech (np. z setnej próby zrobienia idealnego selfie – Ola, Asia ;) ) to są momenty, które trzeba celebrować. Nie przejmuję się też różnicami zdań, które kiedyś powodowały konflikty. Ignoruję je i staram się nie zauważać (np. różnic w poglądach politycznych. Choć to strasznie ciężkie, prawda mamo? ;) )

4)      Dystans do siebie i świata.

Nie jestem idealna i nigdy nie będę. W końcu zrozumiałam, że nie muszę być :) Nie uda mi się zadowolić wszystkich. Zawsze znajdzie się ktoś komu będzie coś we mnie przeszkadzało. Nie tak się uśmiechnę, nie zrobię czegoś tak jak chce, powiem coś co komuś nie będzie pasowało. I co z tego? :) Ważne bym ja była pewna, że robię dobrze. Po co mi osoby wokoło, przy których czuję się źle, przy których się nie rozwijam? Przecież życie to nie konkurs na największego masochistę świata. Gdy będę postępowała zgodnie z samą sobą, wokół mnie będą osoby, które będą myślały podobnie, które będą mnie wspierały. A jeżeli dowiaduję się, że ktoś coś o mnie mówi niezbyt pochlebnego? Trudno! :D To jego problem, nie mój. Nie będę przyjmowała do siebie negatywów. Po co? Nie trzymam też w sobie urazy, bo trucizna, którą trzymasz w sobie zabija tylko Ciebie. Nie warto! Lepiej wybaczyć, „spakować” złe chwile, odciąć się, wyciągnąć wnioski i żyć dalej bez balastu :)

5)      Aktywność fizyczna

To prawda co mówią naukowcy – ćwiczenia fizyczne zwiększają poziom endorfin i serotoniny :) Przykład z życia. Bardzo rzadko mi się to zdarza ale wczoraj uznałam, że potrzebuję samotności, spokoju i wycofania. Przyszłam z pracy, włączyłam film i delektowałam się dwiema godzinami tylko dla mnie. Wiedziałam, że wieczorem jestem zapisana na dwie godziny fitnessu (godzina tańca + godzina pilatesu). Strasznie nie chciało mi się wstać z kanapy. Zmusiłam się jednak i z miną cierpiętnicy podążyłam na ćwiczenia… Gdy wracałam do domu tuż przed 22.00 ledwo powłóczyłam nogami ale czułam wszechogarniające mnie szczęście. Stan utrzymuje się do dziś ;) Ważne, by znaleźć jak najwięcej czasu na takie przyjemność, a przynajmniej 3 – 4 razy w tygodniu ;)

6)      Witamina D3

O tej witaminie i jej rewelacyjnym wpływie pisałam już nie raz ale takich  informacji nigdy dość ;) Oprócz wielu pozytywnych skutków zażywanie wit D3 powoduje również podniesienie poziomu dobrego nastroju a jej niedobór stany depresyjne. Potrzebna lepsza reklama? :D

7)       Chwile samotności

Jestem bardzo stadną osobą. Uwielbiam towarzystwo ale równie mocno uwielbiam swoje chwile samotności. Staram się tak po prostu pobyć sama ze sobą. Układam sobie wtedy w głowie swoje priorytety, odpoczywam i ładuję akumulatory na kolejne działania. I nie ważne dla mnie co wtedy robię: idę na spacer czy sprzątam. Obie czynności potrafię wykorzystać dla siebie ;)

8)       Techniki relaksacyjne

Gdy pomimo wszystkich tych punktów dopadnie mnie jednak stres, lęk czy panika wprowadzam kolejny poziom – techniki relaksacyjne. Najczęściej jest to praca z własnym oddechem. Koncentracja na oddychaniu przeponą. Po kilkunastu świadomych oddechach zaczyna mi odpuszczać. Jeżeli jednak to nie pomaga naprzemiennie spinam i rozluźniam mięśnie. Godna polecenia jest też wizualizacja. Siadam wygodnie, zamykam oczy i znajduję się na moich ukochanych Karaibach (siedzę na plaży, patrzę na morze a fale delikatnie otulają moje ciało) albo na jachcie (wpatruję się w ogrom wody, nie widać brzegu jedynie słońce znikające za taflą wody). Po takich myślach, które widzę w swojej głowie nie może mi już być źle ale gdyby jednak było wchodzę na youtube włączam sobie np. nagranie techniki relaksacyjne Jacobsona i staram się przerobić w całość.

9)      Melisa

Staram się ją pić codziennie na noc. Ale w sytuacjach kryzysowych sięgam również częściej ;) Nie wiem czy to sugestia czy faktyczny wpływ ale pomaga! :D

content_content_żaba na relaksie

Opublikowano Bez kategorii, Fundacja, Fundacja Onkorejs - Wybieram Życie, Onkorejs, rak, rejs | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 6 komentarzy

NFZ kontra placówki medyczne. Kto ma rację? I czy mnie to w ogóle obchodzi…

Na ostatniej wizycie w Centrum Onkologii w Bydgoszczy moja cudowna Pani doktor dała mi skierowanie na badanie densytometryczne. Biorę już dwa lata hormony, kości bolą to uznała, że warto sprawdzić czy przypadkiem nie pojawiła się osteoporoza. Żebym nie musiała jechać na badanie do Bydgoszczy, miałam pójść do Biura Obsługi Klienta w CO i wziąć magiczne pieczątki m.in. z regonem szpitala. Zgodnie z przepisami na to skierowanie mogę zarejestrować się na badanie w całym kraju. Niestety przepisy swoje a rzeczywistość swoje…

Wygooglowałam sobie placówki, które robią takie badanie i dzwonię… Na początek Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku. Przedstawiam się. Pani mówi, że robią densymetrię, mówię, że mam skierowanie z Centrum Onkologii w Bydgoszczy a Pani na to, że mi nie zrobią, że robią tylko ludziom ze skierowaniami od ich lekarzy. Dzwonię więc do Invicty. Okazuje się, że w ogóle zrezygnowali z robienia takich badań. Kolejną przychodnią jest przychodnia Mickiewicza w Gdańsk. Słyszę robią – oddycham z ulgą. Mają nawet program badań profilaktycznych, gdy rozmawiamy dłużej okazuje się, że program jest ale dla osób 50+, badania na skierowanie robią ale tylko dla osób skierowanych z placówek, z którymi mają podpisaną umowę…

Dzwonię więc do pomorskiego NFZ-u. Pytam się sympatycznej Pani, gdzie w województwie pomorskim mogę zrobić densymetrię kości. Cisza, chwila konsternacji. Pani tłumaczy mi, że NFZ nie podpisuje kontraktu na konkretne badania a na poradnie. Pytam się gdzie mogę znaleźć wykaz specjalistycznych poradni. Pani odpowiada, że na stronie internetowej. Niestety nie wie gdzie konkretnie i przeprasza mnie, że poprzednia strona była łatwiejsza w obsłudze i szybciej można było znaleźć informacje. Pytam się na do widzenia czy przychodnie lub szpitale mogą mi powiedzieć, że muszę mieć skierowanie od placówek, które mają podpisaną z nimi umowę. Stanowczo zaprzecza. Mówi, że muszą mnie przyjąć i nie ważne skąd mam to skierowanie.

Kończę rozmowę i wchodzę na stronę. Po kilku minutach odnajduję wykaz poradni specjalistycznych, niestety nadal nie mogę znaleźć tych, które mogłyby wykonywać interesujące mnie badanie. Piszę więc do znajomej lekarki czy nie wie gdzie na Pomorzu zrobię to badanie kości. Odpisuje mi: szpital reumatologiczny w Sopocie. Dzwonię. Pani mówi, że jest termin na przyszły tydzień i zadaje sakramentalne pytanie – skąd ma Pani skierowanie. Opowiadam całą historię raz jeszcze. Pani mówi, że nie ma opcji zrobienia u nich badania, że muszę mieć skierowanie z placówki, z którą mają podpisaną umowę. Gdy mówię, że NFZ powiedział mi inaczej Pani zapisuje mój nr telefonu i mówi, że sprawdzi i oddzwoni. Po kilkunastu minutach podtrzymuje swoją wiedzę i tłumaczy mi, że nikt nie zapłaci im za moje badanie. Pytam się więc Pani co mam zrobić. Pani odpowiada, że muszę mieć skierowanie od lekarza, który pracuje w pomorskim i którego placówka ma podpisaną z nimi umowę. Pytam się Pani czy racjonalne byłoby gdybym poszła do lekarza pierwszego kontaktu, który da mi skierowanie do reumatologa, który to wystawi mi skierowanie na badania kości… Mówi mi więc o drugiej możliwości. Jeżeli przywiozę jej promesę z Centrum Onkologii, że zapłacą to też zrobią mi badanie. Czyli mam jechać do Bydgoszczy by przywieźć kwitek… A dostałam specjalnie takie skierowanie, by nie musieć jeździć… W końcu jakby nie patrzeć jestem niepełnosprawna…  Ciekawe ile czasu potrwa jedno lub drugie rozwiązanie? A jeżeli miałabym coś w kościach? Kto poniesie za to odpowiedzialność? Kto poniesie dodatkowe koszty lekarzy (budżet więc wszyscy!!!) lub mojego paliwa (ja???)? Przecież mam już skierowanie? Przecież NFZ jest jeden w Polsce? Pani odpowiada, że jest dużo absurdów. Odpuszczam jej. Nie jest winna. Pilnuje tylko interesów szpitala. Piszę pismo do pomorskiego NFZ z prośbą o wskazanie placówek w województwie pomorskim, w których mogę zrobić badanie… Zobaczymy co odpowiedzą… CDN

kości1

Opublikowano Bez kategorii, rak | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj